Kuban- gdyby kiedy - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk.
gdyby przebacza - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk. Raz Gdybam. Gdyby to nie było na niby x2 Gdyby
[Zwrotka 1] Ab Z sobą bywam sam E Zbyt często niż bym chciał ze sobą być B Ulice, deszcz i ja Gm Po cichu czasem myślę, a w głowie krzyk [Przedrefren] Ab E Może ktoś za kilka lat B Gm Będzie bliżej mnie niż ja [Refren] Ab E B Gm Powiedz, czy wysłuchasz mnie, jak gdyby nic? Ab E B Gm Przygarniesz mnie, jak gdyby nic?
Pezet gdyby miało niebyć jutra - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk.
impress gdyby bylo - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk. Raz Gdybam. Gdyby to nie było na niby x2 Gdyby
jk gdyby nicj - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk. Raz Gdybam. Gdyby to nie było na niby x2 Gdyby
. Tekst piosenki: zawieszony w gwiazdach i samplach dopóki ktoś mnie nie wybudzi księżyc nuci mi życia soundtrack dzisiaj unikam ludzi coraz rzadziej walczę gdy przede mną wiatrak bardziej z boku patrzę gdzie jest w ogóle prawda już tak mam gonią mnie duchy, jakby pacman w nocy odpuszczają za dnia dotyk twój, łagodzi mnie jak balsam i gdybam co gdyby to nie było na niby i znów znikam, odpływam, tam gdzie swój świat mam na klawiszu zagram napisze, nagram bity, rymy, raz dwa sprawdzam majka zawieszony w tych gwiazdach i samplach jak łajka przez kosmos sam mknę kolejnym krążkiem kolejny etap zamknę idę sam gdzieś księżyc patrzy na mnie szczerze i chłodno podobno tylko on zna mnie drewno się tli pachnie palosandem tańczy dym, ale ja nie tańczę patrzę bo śmiesznie tańczysz słucham bo pięknie myślisz patrzę bo serio zawsze robisz te samą minkę gdy coś kombinujesz śmieszne strasznie wiemy wszystko i nic nie wiemy możemy bez siebie iść mam nadzieje, ze nie chcemy jak nie my to nie my i tyle wtedy źle o mnie nie myśl chce bliskości bez tremy miłości bez sciemy chce ciebie weny! sportu i sceny chociaż nie znamy się prawie prawie znamy się na tyle by pomilczeć sobie razem unikat ćma i świetlik w jednym intryga bo łatwo się wkręcić jak w sennik nigdy nie miałem ludzi jak teraz możliwości jak teraz fajnie byłoby nie zjebać więc pisze tekst choć tam jest melanż pisze tup parę ale, mnie nie ma jestem tu gdzie tylko księżyc i wena dociera przez półmroki każe bazgrać poemat jestem tu: w studio bit leci w kółko jak mantra jestem tu: w studio bit leci cichutko a ja bazgram zawieszony w gwiazdach i samplach dopóki ktoś mnie nie wybudzi księżyc nuci mi życia soundtrack dzisiaj unikam ludzi zawieszony w gwiazdach i samplach dopóki ktoś mnie nie wybudzi księżyc nuci mi życia soundtrack dzisiaj unikam ludzi Dodaj interpretację do tego tekstu » Historia edycji tekstu
A gdyby to nie było tak h Jak nam się wszystkim tu wydaje h Czy dałbyś Panie jakiś znak e h Żeby pokazać co zostaje fis h W rejestrach Twych pierwszego dnia h Co po ostatniej czeka nocy h Gdy w scenariuszu żadnych zmian e h Nikt już wprowadzić nie jest w mocy fis h Gdy w scenariuszu żadnych zmian e h Nikt już wprowadzić nie jest w mocy fis h Gdyby się okazało że h Wszyscyśmy tutaj pobłądzili h Czy wskazałbyś prawdziwy cel e h Czy czekał do ostatniej chwili fis h Aż nas za gardło złapie strach h W nagłym przebłysku zrozumienia h Dokąd prowadzić może dar e h Swobodnej woli i sumienia fis h Dokąd prowadzić może dar e h Swobodnej woli i sumienia fis h Nad miastem zbiera się na burzę e h Kroku przyspieszam więc bezwiednie fis h Tak bardzo chciałbym być na górze e h Gdy się wypełnią przepowiednie! fis h Tak bardzo chciałbym być na górze e h Gdy się wypełnią przepowiednie! fis h Tak bardzo chciałbym być na górze e h Gdy się wypełnią przepowiednie! fis h
Cᴏ by byłᴏ ɡdyby, mᴏżna tyƖkᴏ ᴢakładaćCᴏ by byłᴏ ɡdyby, niby kłamstᴡa, a tᴏ praᴡdaNie ma ᴄᴏ rᴏᴢkminiać, pᴏdpᴏᴡiada ƖᴏɡikaNie ma ᴄᴏ ɡdybać, ᴏƖiᴡa ᴢaᴡsᴢe spraᴡiedƖiᴡaCᴏ by byłᴏ ɡdyby, mᴏżna tyƖkᴏ ᴢakładaćCᴏ by byłᴏ ɡdyby, niby kłamstᴡa, a tᴏ praᴡdaNie ma ᴄᴏ rᴏᴢkminiać, pᴏdpᴏᴡiada ƖᴏɡikaNie ma ᴄᴏ ɡdybać, ᴏƖiᴡa ᴢaᴡsᴢe spraᴡiedƖiᴡa[Sadᴏᴄh]Nie ryję sᴏbie bani tym, ᴄᴏ mᴏɡłᴏ się ᴡydarᴢyć(?), ɡdy miał fanty, Ɩatał kanałamiTak pᴏmimᴏ pᴏrażek Ɩᴜdᴢiᴏm patrᴢę ᴡ tᴡarᴢeSikᴏr ᴢapierdaƖa, a my bierᴢem tᴏ, ᴄᴏ nasᴢeChᴄiałbyś, tᴏ nie ᴄᴏfniesᴢ, pᴏ ᴄᴏ ᴡaƖka ᴢ ᴏɡniemZnaƖeźć ᴡ tym pᴏᴢytyᴡ, ᴄᴏś nᴏᴡeɡᴏ ᴢaᴡsᴢe ᴢrᴏbięTak, by teɡᴏ nie żałᴏᴡać, jednym nie ᴡybaᴄᴢęDrᴜɡiᴄh będę kᴏᴄhać, jesᴢᴄᴢe ktᴏś ᴢa nami płaᴄᴢeCᴏ by byłᴏ, ɡdyby nie ten ᴡyjaᴢd ᴢa ɡraniᴄęA ᴢa nami ɡrᴜbe Ɩata, prᴢyjaźnie i dᴢieᴡiᴄeCisnę na tᴜrystę, pᴏƖandᴏ emiɡranteDaję sᴏbie radę, ᴡiem, dᴏ ᴄᴢeɡᴏ mam smykałkęDᴢisiaj każde ᴄhᴡiƖe mają bᴜdᴢić ᴡe mnie dᴏbrᴏNie ᴄhᴄę myśƖeć ᴏ tym, ᴄᴏ mi się tᴜ nie pᴏᴡiᴏdłᴏWᴏƖę pᴏᴢytyᴡnie, ᴄhᴏćbym mᴜsiał iść prᴢeᴢ baɡnᴏReƖaksᴜję dᴜsᴢę, kᴜmpeƖ, ᴢ ᴡidᴏkiem na hardkᴏrCᴏ by byłᴏ ɡdyby, mᴏżna tyƖkᴏ ᴢakładaćCᴏ by byłᴏ ɡdyby, niby kłamstᴡa, a tᴏ praᴡdaNie ma ᴄᴏ rᴏᴢkminiać, pᴏdpᴏᴡiada ƖᴏɡikaNie ma ᴄᴏ ɡdybać, ᴏƖiᴡa ᴢaᴡsᴢe spraᴡiedƖiᴡaCᴏ by byłᴏ ɡdyby, mᴏżna tyƖkᴏ ᴢakładaćCᴏ by byłᴏ ɡdyby, niby kłamstᴡa, a tᴏ praᴡdaNie ma ᴄᴏ rᴏᴢkminiać, pᴏdpᴏᴡiada ƖᴏɡikaNie ma ᴄᴏ ɡdybać, ᴏƖiᴡa ᴢaᴡsᴢe spraᴡiedƖiᴡa[Niᴢiᴏł]Sᴢanᴜj mᴏżƖiᴡᴏśᴄi, bᴏ peᴡnᴏśᴄi nie masᴢCᴢy ᴢastaniem jᴜtrᴏ, będᴢie kręᴄiła się ᴢiemiaDᴏᴄeniam, ᴄhᴏć mieᴡam ᴄhᴡiƖe ᴢᴡątpieniaCᴏ mnie ᴄᴢeka jᴜtrᴏ, ᴄᴏś, ᴄᴢeɡᴏ się nie spᴏdᴢieᴡamCᴏ by byłᴏ, ɡdyby ᴢniknęłyby perspektyᴡyGdyby nie na niby były kᴏmityᴡyGdyby ᴡ ɡłᴏᴡie inne (?) miały kᴡityA praᴡdᴢiᴡe mᴏtyᴡy ᴡięᴄej treśᴄi, a mniej ƖipyTaki mᴏrał, nie ᴜrᴏdᴢiłem się ᴡᴄᴢᴏrajOd słᴏᴡa dᴏ słᴏᴡa, nie ᴢakᴏᴄham się ᴡ nałᴏɡaᴄhBym nie pᴏpatrᴢył ᴡ ᴏᴄᴢy, ɡᴏryᴄᴢy bym nie prᴢełknąłRepreᴢentᴜję słᴏᴡᴏ, prᴢekaᴢ, pᴜenta pełną ɡębąMyśƖi na bani Ɩeᴄą ᴢ prędkᴏśᴄią śᴡiatłaCᴏ by byłᴏ, ɡdyby, ɡdyby nie istniała sᴢansaPƖanᴏᴡać się staram, by ma ᴡiᴢja nie ᴜpadłaCᴏ by byłᴏ, ɡdyby jesᴢᴄᴢe kƖamka nie ᴢapadłaCᴏ by byłᴏ ɡdyby, mᴏżna tyƖkᴏ ᴢakładaćCᴏ by byłᴏ ɡdyby, niby kłamstᴡa, a tᴏ praᴡdaNie ma ᴄᴏ rᴏᴢkminiać, pᴏdpᴏᴡiada ƖᴏɡikaNie ma ᴄᴏ ɡdybać, ᴏƖiᴡa ᴢaᴡsᴢe spraᴡiedƖiᴡaCᴏ by byłᴏ ɡdyby, mᴏżna tyƖkᴏ ᴢakładaćCᴏ by byłᴏ ɡdyby, niby kłamstᴡa, a tᴏ praᴡdaNie ma ᴄᴏ rᴏᴢkminiać, pᴏdpᴏᴡiada ƖᴏɡikaNie ma ᴄᴏ ɡdybać, ᴏƖiᴡa ᴢaᴡsᴢe spraᴡiedƖiᴡa[Bᴏnᴜs RPK]Cᴏ by byłᴏ, ɡdyby mᴏżna by byłᴏ ɡdybaćPrᴢesᴢłᴏśᴄi nie ᴢmienisᴢ, żyᴄie jak sᴜrᴡiᴡaƖPᴏ straᴄie dᴏᴄenisᴢ, tak tᴏ niestety byᴡaKażde dᴏśᴡiadᴄᴢenie istᴏtnie na nas ᴡpłyᴡaNa ᴄᴏ się ᴢdᴏbyᴡasᴢ, Ɩepiej prᴢemyśƖ ɡrᴜntᴏᴡnieZanim pᴏdjęta deᴄyᴢja na mieƖiźnie spᴏᴄᴢnieSię rᴏᴢbije ᴏkręt ᴏ skałę ᴢbyt dᴜżej peᴡnᴏśᴄiCᴢasᴜ nie ᴄᴏfniesᴢ, ᴡięᴄ prᴢekaƖkᴜƖᴜj mᴏżƖiᴡᴏśᴄiW ɡᴏtᴏᴡᴏśᴄi staram się być ᴄᴢᴜjny i ᴢᴡartyMiędᴢy Ɩᴜdźmi ᴡartᴏ jest ɡrać ᴡ ᴏtᴡarte kartyPrᴢestań bƖᴜźnić i się ᴜżaƖać nad pᴏrażkąNiᴄ tᴏ nie da, pᴏnieᴡaż mƖekᴏ się rᴏᴢƖałᴏWiem, sam nie raᴢ pᴏtknąłem się na prᴏstej drᴏdᴢeRóᴡnież niᴏsę na baraᴄh baɡaż niepᴏᴡᴏdᴢeńKᴏńᴄᴢąᴄ ᴢᴡrᴏtkę, jeden ᴡniᴏsek mi się na myśƖ ᴢłᴏżyłGdybym ᴡiedᴢiał, że się prᴢeᴡróᴄę, tᴏ bym się pᴏłᴏżyłCᴏ by byłᴏ ɡdyby, mᴏżna tyƖkᴏ ᴢakładaćCᴏ by byłᴏ ɡdyby, niby kłamstᴡa, a tᴏ praᴡdaNie ma ᴄᴏ rᴏᴢkminiać, pᴏdpᴏᴡiada ƖᴏɡikaNie ma ᴄᴏ ɡdybać, ᴏƖiᴡa ᴢaᴡsᴢe spraᴡiedƖiᴡaCᴏ by byłᴏ ɡdyby, mᴏżna tyƖkᴏ ᴢakładaćCᴏ by byłᴏ ɡdyby, niby kłamstᴡa, a tᴏ praᴡdaNie ma ᴄᴏ rᴏᴢkminiać, pᴏdpᴏᴡiada ƖᴏɡikaNie ma ᴄᴏ ɡdybać, ᴏƖiᴡa ᴢaᴡsᴢe spraᴡiedƖiᴡa
Wygrywać nie jest prosto, ja na przykład walczę kolejny dzień z chorobą dziesiątkującą mężczyzn – przeziębieniem. Jakiego oręża używam w tej nierównej wojnie, nie zdradzę Wam, nie wiem o której Admin puści tekst i jaka grupa wiekowa go przeczyta. Sęk w tym, że nie ma prostej recepty na sukces, a szczególnie już w świecie NBA. Właśnie dlatego spróbujemy ją stworzyć. Remember the Name Może pamiętacie utwór Remember the Name grupy Fort Minor, który choć opowiada o osiąganiu laurów w branży muzycznej, to został zaadoptowany również przez NBA do promocji playoffs, bodaj w 2006 roku, a także w grze NBA Live. Refren w wolnym tłumaczeniu brzmi tak: Dziesięć procent szczęścia, dwadzieścia procent umiejętności. Piętnaście procent skoncentrowanej siły woli. Pięć procent przyjemności. Piętnaście procent bólu. I sto procent powodów by zapamiętać to imię. Proporcje można mieszać wedle uznania, ale coś w tym przepisie jest: szczęście, umiejętności, koncentracja i ból, czyli codzienność profesjonalnych sportowców albo zwyczajnie: ludzi, którzy pragną coś znaczącego w życiu osiągnąć. To wszystko plus przyjemności, sława, używki, które u takiego Lamara Odoma osiągnęły poziom 99% by ostatecznie doprowadzić go do upadku. Dodajmy: upadku z wysokiego C. Zobaczcie jak wielki był to talent. 208 cm! Kolejny przepis na sukces daje nam na tacy reklama butów ze stajni Air Jordan, a wypowiada go sam Michael. Dobrze wiem, że nad fabułą tego spotu pracował cały sztab ludzi, a His Airness zapewne tylko otrzymał tekst do przeczytania, ale mimo to, gdy poranek jest ciężki, a dzień wydaje się nie do pokonania, puszczam sobie ten właśnie wytwór geniuszu myśli marketingowej. My pain was my motivation Może to moja wina. Może sprawiłem, że myślałeś, że wszystko przychodziło mi łatwo gdy, tak nie było. Może przekonałem Cię, że moje wsady zaczęły się na linii rzutów osobistych, a nie na siłowni. Może myślałeś, że każdy oddany przeze mnie rzut decydował o zwycięstwie, że moją grę oparłem o błysk, a nie o ogień. Może to moja wina, że nie widziałeś, że to porażki dawały mi siłę, a ból był moją motywacją. Myślałeś, że koszykówka to dar od Boga, a nie coś, nad czym pracowałem każdego dnia mojego życia. Może zniszczyłem grę, a może Ty szukasz wymówki. Znów jest to pewien schemat, powtarzany nam zresztą od dzieciństwa – pracuj ciężko, a dostaniesz. Bez pracy nie ma kołaczy, jaka praca taka płaca, na kaca najlepsze praca. Otóż nie, możesz urobić się po łokcie i nic nie osiągnąć, niestety tak to wygląda. Gdyby wszyscy słuchający kolejnych “coachów” uczniowie osiągali sukces, świat stałby się stracony dla przegranych. Dość jednak piosenek i reklam, czas na własną receptę sukcesów w NBA. Co zrobić, co zrobić z tym mistrzostwem? Pacers, Hornets, Thunder, Nets, Grizzlies, Jazz, Phoenix, Pelicans, Clippers, Nuggets, Magic, Wolves i w końcu Raptors. Od ognia, głodu i wojny zachowaj ich Panie. Racz dać im mistrzostwo i wieczne spoczywanie. Oto litania przegranych organizacji, nie jest ich mało, prawda? A przecież każdy menadżer, każdy gracz, właściciel, maskotka i masażysta pracują wspólnie w pocie czoła by osiągnąć sukces tożsamy z finałem NBA. Zostają na sali po godzinach, planują transfery, wymyślają nowe tańce i fikuśne masaże, a mimo to nic. Nic się nie zmienia. Lecz choćby przyszło tysiąc atletów i każdy zjadłby tysiąc kotletów, to nie udźwigną, taki to ciężar. Zastanówmy się w końcu nad skomponowaniem obiecanej recepty, skoro modły, jak widać, nie pomagają. Star power Uważam, że do NBA nie trafia się przez przypadek. Oczywiście, zdarzają się pomyłki, zawyżenie czyjego potencjału przez skautów, kłopoty psychiczne czy wypalenie zawodowe (Andrew Bynum, Charles Barkley). Każdy więc zawodnik prezentuje dość wysoki zestaw umiejętności czysto koszykarskich. Część z nich wręcz wybitny i to Ci gracze zostają gwiazdami ligi. Dopiero jednak boski pierwiastek, instynkt zabójcy i zdolności przywódcze tworzą Franchise Playera. Znów jednak nie ma tu pewności, że nawet tego kalibru człowiek zapewni Ci mistrzostwo. Kawhi Leonard wprowadził Toronto do finałów. LeBron, choć z pewnością jest książkowym wręcz przykładem Franchise Playera, nie dał Lakers nawet zasmakować playoffs. Małym drugiem: ten lek nie działa bez połączenia z dawkami innych gwiazd, wyrobników, weteranów i młodzieży. Defense/offense Atak przyciąga fanów, obrona wygrywa mistrzostwa mawiali, no cóż… to jak yin i yang, Jaś i Małgosia, Asterix i Obelix. Jedno bez drugiego nie istnieje, a kluczem jest balans i odpowiednie wykorzystanie zdolności graczy. Warriors słyną z ataku, a Wielkiego Wybuchu na Dinozaurach dokonali dziś dzięki obronie. Toronto przed bitwą z wojownikami wygrywało wszystkie batalie obroną właśnie, w ataku bazując jedynie na wielkich dłoniach Leonarda. Małym drukiem: Nie przedawkuj ani jednego ani drugiego. Za duża ilość obrony powoduje powstanie na czole wysypki układającej się w kształt niedźwiedzia Grizzly, z kolei przeszacowanie ataku skutkuje plamami Nuggetsa. Chemia Gdzie kucharek sześć, tam ponoć nie ma co jeść, a w NBA mamy pięciu koszykarzy w wyjściowym składzie i oczekujemy od nich przykładnej współpracy. Większość z nich na którymś etapie swojej kariery była liderami, we własnym mieście, na uczelni, a teraz musi podporządkować swoje ego dla dobra drużyny. Nastolatkowie powinni dogadać się z weteranami, “gangsterzy” z kujonami, a wszystkich ma wysłuchać trener. Relacje te dodatkowo obostrzone są przez gigantyczne pieniądze i obserwowane przez głodnych sensacji dziennikarzy, a za ich pośrednictwem kibiców. Będąc w szatniach NBA, gdzie stałem w tłumku dziennikarzy i nie były to wcale prywatne sytuacje, i tak czułem, która drużyna się lubi, a która ze sobą tylko pracuje. To po prostu widać. Małym drukiem: W celu wytworzenia dodatkowej chemii wybierzcie się na przejażdżkę bananem, łódką lub innym pojazdem wodnym. Dużo się śmiejcie, palcie cygara i wrzucajcie to na Instagram. Zdrowie Możesz dobrać idealny kolektyw, umiejętności graczy się uzupełniają, a po meczach ruszają razem na koktajl proteinowy. Gwiazdor wspiera wchodzących z ławki, a weterani dają przykład młodzieży. Wszyscy spotykają się razem na Święto Dziękczynienia i uczęszczają z żonami do teatrów. Gdybam, gdyby to nie było na niby, gdybam gdyby to nie było na niby… Nawet jeśli spełniłyby się wszystkie sny menadżerów (Celtics) a wkradłyby się kontuzje kluczowych dla rotacji koszykarzy, to mistrzowskie pierścienie powędrują na zdrowe palce przeciwników. Nie chodzi tu nawet o wykluczenie z rozgrywek zawodników uważanych za gwiazdy, ale o stratę tak zwanych “glue guys” czy kilku istotnych “zadaniowców”. Przypomnijmy sobie jak grali Warriors pozbawieni Greena w finałach 2016. W tym roku również rotacja mistrzów nie wygląda zbyt wesoło, a problemem nie są kopnięcia w krocze przeciwników, ale kontuzje właśnie. Małym drukiem: Pij mleko, badaj się profilaktycznie i przede wszystkim – jedz czosnek. Motywacja Potrafili znaleźć ją w sobie gracze z Gdyni, którzy odrobili 18 punktów straty z pierwszego meczu i wygrali przed własną publicznością ze Stelmetem Zielona Góra 105 do 80, zapewniając swojemu miastu trzecie miejsce w lidze. Niełatwo szukać motywacji gdy przegrywasz mecz za meczem, nie jest to też prosta sztuka gdy od lat utrzymujesz się na szczycie. Golden State walczą o mityczny Three-peat, a Raptors… właściwie o wszystko – renomę, kontrakt Kawhi i związaną z nim przyszłość organizacji. Małym drukiem: Puść sobie reklamę “Maybe” Jordana za każdym razem gdy nie chce Ci się wyjść na trening. Umiejętności – u mnie jest dość ich, jak zwykli mawiać panowie z Trzeciego Wymiaru, dodając wersety o jedzeniu i gnieceniu kości. Moi drodzy – to są finały NBA. Cała historia bieżącego sezonu skumulowana na, mam nadzieję, przestrzeni siedmiu znakomitych spotkań. Umiejętności jest tu dość, nadszedł czas oglądania i zarwanych nocy. Małym drukiem: Kawa, przekąski, prezent dla żony, ciemne okulary w pracy, kawa, cola. Niezdrowa dieta doda Ci sił w walce z sennością. [Grzesiek S]
Gdybam gdyby to nie było na niby x2 Gdyby, gdyby to nie było na niby Gdyby świat cały Obrósł w niebieskie migdały Gdyby Magik był doskonały Gdyby podziały gdzieś się podziały Gdyby ryby głos też miały Kaktusy na dłoniach by wyrastały Gdyby po Ziemi stąpały ideały Biały byłby czarny A czarny biały Indywidualnie na życzenie upały Wciąż smakowały te same specjały Minerały każdej skały Szlachetne jak kryształy A wszystkie kabały To tylko kawały Gdyby czyn był godny chwały Gdyby Fokus nie był tak zarozumiały Gdyby wrony nie krakały Gdyby kozy nie skakały Gdyby tak psy nie gryzły Koty nie drapały A komary nie wkurwiały Gdyby dyskojeby tak się nie rzucały Gdyby równiejsze z równymi równać chciały Gdyby nowe hip hopowe kluby powstawały Gdyby foki w klubach tych dupami wywijały A ekipy rymowały A się nie napierdalały Gdyby składy tak jak mówią reprezentowały Gdyby z pióra słowa dosłowne spływały Gdyby w Gie O Pe zwykłe deszcze padały Gdyby szyby i kominy mnie nie otaczały A kraina Niby-Niby Gdyby kromki spadały odwrotnie Gdyby przerzutnie pociągały mnie okropnie Gdyby rymy się składały wielokrotnie Gdyby hip hopowe głowy dostawały stopnie A stopnie wystawiane by nie były pochopnie Gdyby u mnie na oknie stały Kwiaty paproci i niebieskie migdały Gdyby ich cechy się uzupełniały Gdyby cudowne sny się sprawdzały Gdyby Rahim zbierał pochwały Gdyby problemy zmieniały się w banały Gdyby z wszystkich treści morały wypływały Gdyby partnerki partnerów swych kochały Gdyby oczy nie płakały A usta się wciąż śmiały Gdyby powracały piękne chwile I trwały Gdyby lepsze czasy nastały Gdyby k___i nie padały Gdyby pały nie ścigały Gdyby składy hip hop grały Przy tym nie dawały chały Gdyby gazy nie wybuchały A pożary nie wyniszczały Gdyby wody nie zalewały Kataklizmy nie istniały Gdyby bratnie dusze się wspierały I sobie ufały Gdyby rymy tylko na wolno powstawały Gdyby farby nie zaciekały I na murze nie matowiały Gdyby wielkie nominały Każdą kieszeń oblężały Na plakatach by widniały Pfk inicjały No a konfesjonały By innowierców pochłaniały Gdyby wszelkie bariery pozanikały Gdyby żadne serduszka nie pękały Gdyby kary winnych spotykały Gdyby każdy był wyrozumiały See also: JustSomeLyrics 120 Michal David, Kroky F. Janeèka To zas byl den Lyrics Alan Menken & David Zippel De Cero a Heroe Lyrics
gdybam gdyby to nie było na niby tekst